Inspirująca codzienność

Mówi się, że inspirację trzeba odnaleźć. Czasami słyszę, że trzeba ją odkryć. Jednak po przeanalizowaniu tego co było dla mnie najbardziej inspirujące w ciągu ostatniego tygodnia, widzę że były to zazwyczaj rzeczy na pozór bardzo zwykłe i przeciętne.

Nie było wśród nich inspiracji zainicjowanych przez ludzi robiących wielkie rzeczy formatu np. otrzymania Nobla, nurkowania do poziomu 300m bez butli tlenowej, czy też sprzedaży firmy X za kwotę ośmiocyfrową.



A zatem kto mnie inspiruje?

Kamila, która odważyła się zrezygnować z wielu projektów, które do tej pory prowadziła po to aby skupić się na jeszcze większych wyzwaniach.

Magda, która po pracy organizuje "spotkania kobiet z kobietami", które mają niezwykłą pasję np. osiemdziesięcioletnia pani podróżująca po całym świecie "na stopa" opowiada o swojej pasji innym kobietą zagrzewając je do realizacji ich marzeń. Wszystko robi bez żadnego budżetu, a skala jej działania jest większa niż niektóre imprezy komercyjne organizowane przez „korporacje”.

Łukasz pracujący w Starbucksie absolutnie zakochany w szeroko rozumianej kawie oraz tym, że może co dzień rozmawiać ze swoimi klientami, którzy przychodzą po kawę specjalnie do niego bo zna ich imiona, wie jaką kawę pijają a do tego potrafi wyjść o krok dalej niż inni sprzedawcy z pytaniem „co słychać?”

Wcześniej nieznana mi Aga czytelniczka mojej książki, która odważyła się podjąć działanie w celu realizacji swojego marzenia tj. zorganizowania wyjazdu na pływanie z delfinami.

Marcin, który właśnie zauważył, że całkowicie odstaje od swojego otoczenia, tym jak wiele przeróżnych i ciekawych rzeczy organizuje i właśnie dzięki temu stać go na kupno „pomarańczowych butów jakie właśnie spostrzegł w witrynie sklepowej”, gdy inni jego rówieśnicy muszą ten zakup rozważać i planować tygodniami.

Parry, który pokazał mi, że założenie zwykłej muszki może całkowicie zmienić to jak się czuję oraz to jak jestem odbierany przez uczestników moich szkoleń (eksperyment z wczoraj).

To, że mam wokół siebie ludzi, którzy dzwonią do mnie aby podzielić się ze mną swoimi sukcesami tak jak Mateusz, który podekscytowany dzwonił wczoraj aby pochwalić się tym, że pozyskał duże finansowanie na swój biznes.

To, że mogłem dwa dni temu spotkać się z wcześniej zupełnie nieznaną mi osobą, która okazała się pełną energii, bardzo doświadczoną na rynku wydawniczym ekspertką i po godzinie zaczęły się już dziać rzeczy, które były kolejnym krokiem na drodze ku stworzeniu kolejnej książki.

Magda, która po opublikowaniu z nią wywiadu na Onecie, spotkała się z tak dużą masą bezpodstawnej krytyki, że aż trudno było uwierzyć, że ludzie mogą pisać to co piszą tylko dlatego, że ich mały świat w ogóle nie dopuszcza myśli, że Magda naprawdę dokonała tego o czym pisze! :)

Portier pracujący w recepcji mojego budynku, który pogwizduje i podśpiewuje sobie witając co rano osoby przychodzące do biur, wywołując na ich twarzach uśmiech, a czasami i zdziwienie. :)

To, że Maciek jednak opublikował swój pierwszy post na blogu a zrobił to w 1minutę po tym gdy wcześniej zbierał się do tego przez 2 tygodnie, ale nareszcie się przemógł.

Fryzjerka Renata, która oprócz tego że świetnie ścina włosy potrafi doskonale malować czym szokuje swoich klientów, najpierw malując im to jak będzie wyglądała ich fryzura a później dając im 1:1 to co zobaczyli na obrazku.

Marcin, który z każdym kolejnym organizowanym przez niego eventem jeszcze bardziej podnosi sobie wyżej poprzeczkę.

Każdy dzień dostarcza wielu powodów do tego aby „się zainspirować” do przekraczania swoich własnych granic. Będzie to możliwe jednak dopiero wtedy, gdy będziemy chcieli dostrzegać takie małe rzeczy. Nie te wielkie, odległe i niemalże nieosiągalne, ale te które są tuż obok nas, w naszym zasięgu, dostępne na wyciągnięcie ręki.

Na koniec nasuwa się jeszcze pytanie co robić, aby być inspiracją dla innych, ale to już materiał na kolejnego posta...
Trwa ładowanie komentarzy...