Co kolorowe skarpetki mają wspólnego z biznesem?

www.fredrikeklund.pl
Jestem przedsiębiorcą. Ma to swoje plusy - między innymi to, że jestem swoim sterem i okrętem (a przynajmniej przez większość czasu mam takie wrażenie ). Ma to również wiele minusów. Jednym z nich jest to, że słyszałem pod swoim adresem chyba już każdy przymiotnik jaki tylko ludzie wymyślili.

Od tego, że jestem niesamowity, że zmieniam ludzkie życia, że pomogłem temu osiągnąć to, a tamtemu tamto. Po komentarze, że jestem oszustem, złodziejem, „pieprzonym kapitalistą”. Otrzymywałem również życzenia „rychłej śmierci” czy też przymiotniki uderzające w moją matkę.



W tym poście jednak nie chcę się zagłębiać w rozczulanie się nad tym jak w Polsce postrzegana jest większość przedsiębiorców. Dzisiaj chciałem się z Wami podzielić komentarzami, które dotyczą tylko i wyłączenie mojego wyglądu a raczej jego interpretacji oraz tego jak w różnych kulturach jestem postrzegany.

Poniżej dwa typy komentarzy (w oryginalnych językach), pod adresem mojego wyglądu, zobrazowanego na powyższym zdjęciu.

Potrzebuję Waszej pomocy, bo sam "mam problem" z tym, które komentarze są prawdziwe i w które mam wierzyć! :)

Pierwsza grupa:
- Czemu robisz z siebie głupka? Przecież się tylko ośmieszasz.
- Co to w ogóle za poza?
- A te skarpetki to w ogóle jakieś gejowskie.
- A do tego muszka? Co Ty Korwin jesteś?

Druga grupa
- What a lovely outfit.
- You look awesome!
- Where can I buy such a great bowties?
- Amazing socks.
- You look sooooo sharp.

Pierwsze komentarze to polskie wypowiedzi, drugie brytyjskie.
Pokazują one jak bardzo różnie można być odebranym w przeróżnych kulturach.

Starałem się zrozumieć skąd tak duża rozbieżność. W moich auto-rozważaniach wyszło mi, że:
- dążenie do przeciętności jest w modzie… polskiej
- pochwalanie oryginalności spotyka się z przychylnością Brytyjczyków (być może jest to pewnie zbyt duże uogólnienie, pewności nie mam ;) )

Zaciekawiło mnie również w tych komentarzach to jakie symbole/porównania zostały użyte aby (chyba) mnie obrazić. Ich autorzy użyli porównania do gejów. Co w moim osobistym odczuciu jest przecież komplementem!

Wszystkich gejów, których znam osobiście podziwiam za ich dbałość o wygląd, styl, odwagę i chęć wyróżnienia się chociażby poprzez kolorowe skarpetki, z szarej a często w ogóle bezbarwnej masy, która co dzień przemierza swoją codzienną trasę, by tylko nie być zauważonym.

Zademonstrowana poza, którą widać na zdjęciu jest eksperymentem, którego celem było sprawdzenie tego co sam wyczytałem w książce Fredrika Eklunda „Sprzedaż”. Autor, który jest amerykańskim mistrzem sprzedaży nieruchomości z Nowego Jorku, używa jej jako swoistego rodzaju znak firmowy. Pozwala mu to na wyróżnienie się i pokazanie swojej oryginalności.

Na jednej z grup dyskusyjnych pośredników w sprzedaży nieruchomości, widziałem dyskusję, w której sporo osób szydziło właśnie z powyższego znaku Eklunda czy też jego kolorowych skarpetek.
A co gdyby i oni, chcieli potestować coś innego, wyłamującego się ze wzorca standardów branżowych?

Niewinny eksperyment będący połączeniem humoru i… kolorowych skarpetek sprawił, że mnóstwo osób poczuło się urażonych. I dobrze, bo to znak, że całkowicie przypadkowo wywołałem w nich odruch obronny. Kto wie, może nawet powstanie partia, której celem będzie promowanie prostych, schludnych, klasycznych… czarnych skarpetek? :)

Ale miało być o różnicach kulturowych i tym jako sobie z nimi radzić, prawda?
Moja strategia jest bardzo prosta, opiera się na odpowiedzi na trzy pytania, które brzmią:
1. Czy mogę to zmienić?
2. Czy mogę stać się tego fanem? Innymi słowy czy mogę się w tym zakochać?
3. Czy też mogę to zostawić i nic z tym nie robić?

Nie chcę tracić moich cennych, bo ograniczonych zasobów czasowych- dlatego odrzucam opcję numer jeden.
Absolutnie nie utożsamiam się z takimi komentarzami, więc opcja numer dwa również odpada.

Pozostaje opcja numer trzy- zostawić w spokoju i dalej robić swoje. I tej opcji konsekwentnie się trzymam. Dodając do niej lekką modyfikację: spędzam czas z tymi, którzy są mi życzliwi, mili, przychylni.

Jeśli się okaże, że będę musiał po to jeździć na Wyspy Brytyjskie to cóż, trudno- wydam te 99zł na bilet lotniczy i tanimi liniami polecę tam po… akceptacje moich tęczowych skarpetek.
Trwa ładowanie komentarzy...