Jak napisać i samodzielnie wydać książkę?

www.biznesciucieka.pl
W poniższym artykule pragnę się z Wami podzielić moimi doświadczeniami w zakresie pisania książki, opisując wszystko to, co sam chciałbym przeczytać zanim zabrałem się do napisania własnej książki.

W poniższym artykule pragnę się z Wami podzielić moimi doświadczeniami w zakresie pisania książki, opisując wszystko to, co sam chciałbym przeczytać zanim sam zabrałem się do napisania własnej książki.



Skąd w ogóle pomysł?
Od dawna chodziło mi po głowie napisanie książki, w której zbiorę swoje doświadczenia, uporządkuję myśli i opakuję to w formę, która będzie atrakcyjna dla innych.

Może pojawia Ci się pytanie: skoro od dawna chodziło Ci to po głowie to dlaczego po prostu nie siadłeś i jej nie napisałeś?

Teraz wiem, że głównym powodem było przeświadczenie, że książka to jest takie “big deal”. Coś wielkiego, trudnego - coś, do czego się trzeba specjalnie przygotowywać. No i te przygotowania trwałyby niemal w nieskończoność, gdyby nie kilka zdarzeń.

PISANIE

Co było zatem momentem przełomowym? Kilka rzeczy:

Po pierwsze, mój znajomy właśnie wtedy wydał swoją książkę, więc miałem możliwość obserwować jak postępował proces jego książki i coraz bardziej utwierdzałem się w tym, że nie jest to takie trudne i “skoro on może to przecież i ja mogę również” :)

Po drugie wywiad, który obejrzałem prowadzony przez Tima Ferrisa z Neilem Strauss’em (autorem 7 książek, z których każda stała się bestsellerem New York Timesa). Wywiad ten jest dostępny na YouTube’ie. Co było w nim takiego niezwykłego? Wyjaśnienie przez Neila, jak wiele iteracji potrzebują jego książki, aby na końcu stać się tym, czym się stały. Ile? Minimum kilkadziesiąt tzn. że nawet bestseller nie powstaje za pierwszym razem, wbrew temu co sądzi wiele osób.

Ponadto prowadzę bardzo dużo szkoleń i konferencji. Podczas jednej z nich, gdzie na sali siedziało około 50 przedsiębiorców zrobiłem pewien eksperyment. Zapytałem moich słuchaczy, ilu z nich, jeśli napisałbym książkę o tematyce biznesowej, byłoby zainteresowanych jej kupnem. Podniosło ręce około 30 osób. Chciałem jednak wiedzieć na 100%, ile z tych osób rzeczywiście kupi moją książkę. Dlatego też zadałem kolejne pytanie: ilu z nich dzisiaj położy gotówkę na stole za moją dopiero co mającą powstać książkę? W tym momencie wstało 12 osób, podeszło do mnie i położyło mi na stole pieniądze za 12 egzemplarzy książki, która nie miała jeszcze tytułu, spisu treści, strony www, nic! Miała tylko, a może aż autora :)

I gdy dodałem do siebie powyższe trzy rzeczy… po prostu siadłem i zacząłem pisać. Nie miałem żadnych problemów z motywacją, żadnych chwil zwątpienia. Dlaczego? Ponieważ miałem:
- pierwszych klientów/czytelników
- wiedziałem dokładnie dla kogo piszę. Podczas pisania dosłownie widziałem twarze powyższych 20 osób, dla których powstawała ta książka. Wiedziałem jakie są ich konkretne problemy, jakich odpowiedzi oczekują etc.
- projekt miał ustaloną datę wysłania plików do drukarni (krótki i konkretny termin, pomaga ukończyć dany projekt w sensownym czasie)
- co jakiś czas otrzymywałem pytanie od moich czytelników "Kiedy będzie książka?" :)

Co praktycznego możesz dla siebie wziąć z tego fragmentu:
- Każda książka na początku jest niedoskonała, dopiero kolejne powtórzenia i iteracje nadają jej finalnego kształtu.
- Uważam, że każdy ma w sobie ciekawą historię do opowiedzenia w swojej książce. Bardzo często składa się ona z tego, co nasze otoczenie już nam wcześniej sygnalizowało jako ciekawe. Co przez to rozumiem? Na pewno miałeś w swoim życiu jakąś przygodę, którą opowiadasz znajomym, a która powoduje, iż słuchają z zaciekawieniem, proszą o jeszcze lub nagradzają ją uśmiechem lub zwykłym “dziękuję”. Może być ona bardzo prosta i (dla Ciebie) na pozór nie znacząca.
- Pisz o tym, na czym się znasz. Sam też złapałem się na tym, że myśląc o książce chciałem w niej zawrzeć rzeczy, w których nie jestem (jeszcze) ekspertem i wtedy pojawiał się wewnętrzny krytyk i opór. Jednak, gdy piszesz o rzeczach, które są dla Ciebie atrakcyjne, naturalne natchnienie przychodzi od razu.

W Internecie można znaleźć wiele kursów i szkoleń pt. “Jak napisać książkę”. Większość z nich podaje strategie, jak “najlepiej” to zrobić (np. rozpisz spis treści, a następnie go rozbudowuj o kolejne części). W moim przypadku nie spodobała mi się żadna ze strategii i przyznaje szczerze, że bardzo długo mnie to hamowało przed właściwym pisaniem.

U mnie sprawdziła się bardzo prosta zasada: założyłem sobie, że przez miesiąc codziennie będę pisał przez 2 godziny, choćby nie wiem co. Ale o czym? O wszystkim tym, co tylko przyjdzie mi do głowy, mając cały czas w pamięci pytanie: czy to co piszę będzie atrakcyjne dla moich przyszłych czytelników? Jeśli odpowiedź była twierdząca, pisałem dalej. Jeśli NIE to przechodziłem do kolejnego pomysłu lub historii.

Czasami nieposiadanie planu jest dobrym planem oraz robienie czegoś niedoskonale i tak jest w finalnym rozrachunku lepsze niż “nic-nie-robie-nie”.

Dodatkowym wsparciem podczas “generowania treści” jest użycie nagrań lub transkrypcji z własnych wystąpień lub po prostu nagranie swoich wypowiedzi na dyktafon. U mnie ta metoda sprawdziła się częściowo tzn. zrobiłem transkrypcję z 3h szkolenia, które prowadziłem i użyłem w książce opowieści, które były dla publiczności najciekawsze. Nie stanowiło to jednak dużej objętości, a jedynie jej fragment.

KOREKTA I EDYCJA
Jeśli masz już minimum 50 stron testu, to jest wielce prawdopodobne, iż będziesz w stanie dopisać kolejne 50. W tym momencie można już rozpocząć rozglądanie się za “opiekunem redakcyjnym”. Celowo nie piszę “korektor”, bo chodzi o coś więcej aniżeli poprawienie ortografii i przecinków. W momencie gdy rozpocząłem poszukiwania otrzymałem mnóstwo ofert mówiących, iż za 1-2-5-20 zł za stronę otrzymam korektę mojej książki. Nie pasowało mi to, ponieważ nie chciałem kogoś, kto będzie patrzył na moją książkę strona po stronie, a spojrzy na nią jako na całość, na którą trzeba popatrzeć inaczej, w szerszym kontekście.

Finalnie o wyborze osoby, która podjęła się redakcji i korekty mojej książi zadecydowały następujące rzeczy:
- została mi polecona wspomnianego znajomego, gdyż robiła korektę jego książki;
- od samego początku książkę traktowała jako całość, a nie pojedyncze strony;
- chemia - od pierwszej chwili okazało się, że “nadajemy na podobnych falach” i szybko łapiemy swoje uwagi
- James Altucher autor bestsellera takiego jak “Choose Yourself”, opisał w jednym ze swoich artykułów, jak bardzo istotne dla niego było posiadanie dobrego redaktora/korektora, a co za tym idzie mającego także stawki większe niż konkurencja ;)

Mamy już zatem:
- pierwszych klientów
- treść
- opiekę redakcyjną

Potrzebujemy jeszcze:
- TYTUŁU - Mój powstał dopiero po napisaniu kilkudziesięciu stron, a jego pierwsza, “surowa” wersja została zaproponowana przez redaktorkę, finalnie powstał z tego: “Biznes Ci ucieka”;

- SPIS TREŚCI - tym się nie martw, stworzysz go dopiero wtedy, gdy będziesz miał napisane rozdziały;

- DRUKU (chyba, że tworzymy e-booka)- tutaj nie ma wielkiej filozofii. Wybierasz drukarnię, która Ci odpowiada. Jeśli nie znasz żadnej, to po pogooglaj i wyślij zapytanie do 3-5 różnych. Ten proces pokaże Ci jak dana drukarnia podchodzi do klienta już na etapie odpowiedzi na zapytanie ofertowe. Jeżeli są sprawni, szybcy, konkretni a do tego mili to prawdopodobnie i sam produkt końcowy w postaci wydrukowanej książki spełni Twoje oczekiwania. A jeśli ten sposób Ci nie odpowiada, to idź do dowolnej księgarni, znajdź książkę, która Ci się podoba, otwórz ją na stronie z informacjami redakcyjnymi i tam znajdziesz namiary do drukarni, która wydrukowała książkę, którą właśnie trzymasz w ręku.

- DYSTRYBUCJI - tutaj pojawia się wiele pytań np. czy korzystać z gotowych rozwiązań sklepów internetowych, czy może stworzyć/zakupić rozwiązanie szyte na miarę.
Ja wybrałem rozwiązanie hybrydowe tzn. połączyłem rozwiązanie uszyte na miarę (design), na bazie silnika sklepów internetowych PrestaShop. Dzięki czemu mogę niemal dowolnie ingerować w mechanizmy sklepu, nie mam także żadnych opłat miesięcznych, które miałbym w przypadku korzystania z komercyjnych platform. To jak wygląda gotowy efekt widać tutaj www.biznesciucieka.pl

Dlaczego książkę wydałem sam?
- nie musiałem nikogo prosić o pozwolenie;
- nie musiałem czekać długich miesięcy, aż ktoś ją zaakceptuje;
- mam pełną kontrolę nad nakładem, ceną, sposobami promocji;
- wiedziałem, że sam poradzę sobie z jej sprzedażą.

Ile trwa napisanie książki?
Mi zajęło to niecałe trzy miesiące (licząc od pierwszej zapisanej linijki tekstu, po odbiór książek z drukarni). Uważam, że można było zrobić to jeszcze szybciej np. w dwa miesiące. Jednak inne obowiązki zawodowe, wymagały w tym czasie również mojej uwagi.

Podsumowując:
Jeśli myślisz nad napisaniem książki, to przejdź jak najszybciej do pisania. W najgorszym przypadku stworzysz szkic, a będziesz wiedział, czego jeszcze potrzebujesz się dowiedzieć lub doświadczyć.

Jeśli jednak masz jeszcze z tym problem to zadaj sobie te trzy pytania:
- kto, jak nie ja?
- kiedy, jeśli nie teraz?
- dla kogo, jeśli nie dla innych?

Jeśli zagadnienia jakie poruszyłem powyżej są dla Was interesujące to dajcie znać, chętnie zorganizuję spotkanie na którym temat tworzenia książki przerobimy od początku do końca w sposób jeszcze bardziej pogłębiony.

Powodzenia!
Trwa ładowanie komentarzy...